Aktualności

Słupsk. Alan G. był poczytalny. Teraz śledztwo w sprawie śmierci Mateusza D. wchodzi w decydującą fazę

Przez wiele miesięcy jedno pytanie miało kluczowe znaczenie dla dalszego biegu sprawy śmierci 31-letniego Mateusza D.: czy jego 19-letni współlokator, Alan G., był poczytalny w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów? Do akt trafiła już opinia biegłych psychiatrów. Uznali oni, że był poczytalny. To jednak nie jedyna informacja istotna dla sprawy. Prokuratura poinformowała, że prowadzi czynności zmierzające do zakończenia śledztwa.

Sprawa, która w listopadzie 2025 roku wstrząsnęła Słupskiem, wchodzi w kolejny etap. Nie chodzi już tylko o odtworzenie tego, co wydarzyło się w wynajmowanym mieszkaniu, którego adresu nie ujawniono. Śledczy muszą teraz zebrać i ocenić materiał dowodowy, aby zdecydować, czy skierować sprawę do sądu, a jeśli tak, to w jakim zakresie.

Najnowsza opinia biegłych psychiatrów rozwiała jedną z najważniejszych wątpliwości.

Opinia biegłych psychiatrów: Alan G. był w pełni poczytalny

Na początku sierpnia 2026 r. do akt sprawy trafiła opinia biegłych psychiatrów dotycząca Alana G. Biegli uznali, że był w pełni poczytalny w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów.

Nie stwierdzili u niego choroby psychicznej ani niepełnosprawności intelektualnej. Rozpoznali natomiast mieszane zaburzenia osobowości, w tym cechy narcystyczne. Ocenili również, że jego obecny stan psychiczny pozwala na pobyt w warunkach izolacji, udział w postępowaniu oraz samodzielne prowadzenie obrony.

To istotne rozróżnienie. Samo rozpoznanie zaburzeń osobowości nie oznacza niepoczytalności. Kluczowe było ustalenie, czy w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów Alan G. mógł rozpoznać ich znaczenie i pokierować swoim postępowaniem. Według biegłych — tak.

Po pierwszym badaniu ambulatoryjnym psychiatrzy nie byli jeszcze w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Konieczna okazała się obserwacja psychiatryczna.

Rozpoczęła się ona 4 maja 2026 r. i początkowo miała trwać cztery tygodnie. Biegli uznali jednak, że potrzebują dodatkowego materiału diagnostycznego, a sąd zgodził się na przedłużenie obserwacji. Ostatecznie trwała ona osiem tygodni i zakończyła się 28 czerwca.

Dopiero po jej zakończeniu biegli mogli wydać jednoznaczną opinię.

Wszystko zaczęło się od zaginięcia

Aby zrozumieć znaczenie obecnego etapu sprawy, trzeba wrócić do końca listopada 2025 r.

24 listopada 2025 r. w jednym z mieszkań w Słupsku miał zginąć 31-letni Mateusz D., który od kilku miesięcy mieszkał wspólnie z Alanem G.

Według ustaleń prokuratury Alan G. miał w łazience zadać współlokatorowi pięć ciosów nożem w okolice serca. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rany kłute. Rozczłonkowanie ciała nastąpiło już po śmierci Mateusza.

Później ciało miało zostać podzielone na części, umieszczone w workach i przeniesione do Parku Kultury i Wypoczynku. Według wyjaśnień podejrzanego fragmenty ciała przewożone były w walizce, a następnie zakopane. Walizka miała zostać spalona.

1 grudnia policjanci zatrzymali Alana G. Tego samego dnia w parku odnaleziono zakopane szczątki Mateusza.

Ale jeszcze wcześniej pojawiły się działania, które — z perspektywy późniejszych ustaleń — nabierają szczególnego znaczenia.

Wiadomość z telefonu zmarłego

Po śmierci Mateusza jego telefon miał zostać wykorzystany do wysłania wiadomości do matki.

Żądanie było jednoznaczne: 100 tys. zł w zamian za uwolnienie syna.

W ten sposób miało powstać wrażenie, że Mateusz nadal żyje i może zostać uwolniony. Prokuratura ustaliła jednak, że było inaczej.

To jeden z najbardziej istotnych elementów tej sprawy, ponieważ pokazuje, że po zabójstwie podejrzany miał podejmować działania zmierzające do stworzenia określonej wersji wydarzeń.

Na tym jednak nie koniec.

Drugi trop prowadził donikąd

Alan G. miał również zgłosić policji, że padł ofiarą rozboju, którego miał dopuścić się Mateusz D.

Śledczy szybko ustalili, że przedstawiona przez niego historia nie była prawdziwa. W konsekwencji do sprawy doszedł kolejny zarzut — fałszywego zawiadomienia o przestępstwie.

Dziś prokuratura zarzuca Alanowi G. trzy przestępstwa: zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem połączone z bezczeszczeniem zwłok, usiłowanie wymuszenia rozbójniczego oraz fałszywe zawiadomienie o przestępstwie.

Podejrzany przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Według jego relacji motywem miał być rabunek rzeczy należących do Mateusza.

To nadal są jednak wyjaśnienia podejrzanego, a nie prawomocne ustalenia sądu.

Kilka tygodni później znaleziono jeszcze jeden fragment ciała

Sprawa nie zakończyła się wraz z odnalezieniem szczątków w parku.

17 grudnia 2025 r., przy wiacie śmietnikowej przy ul. Moniuszki w Słupsku, znaleziono ludzką lewą rękę.

Dopiero badania DNA pozwoliły ustalić, że należała do Mateusza D.

Prokuratura podkreślała jednak, że okoliczności, w jakich ręka znalazła się przy wiacie, nadal były weryfikowane. To ważny szczegół, którego nie należy zastępować domysłami. Sam fakt odnalezienia ręki nie daje jeszcze odpowiedzi, kiedy i dlaczego znalazła się właśnie w tym miejscu.

Dla śledczych był to kolejny element wymagający wyjaśnienia.

Co właściwie zmienia najnowsza opinia?

Bardzo dużo — choć nie oznacza to, że poznaliśmy już wszystkie odpowiedzi.

Opinia biegłych psychiatrów rozstrzyga jeden z kluczowych aspektów sprawy. Przez wiele miesięcy ustalano, czy Alan G. był poczytalny w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów oraz czy jego stan psychiczny pozwala mu uczestniczyć w postępowaniu i prowadzić obronę.

Biegli wydali jednoznaczną opinię: w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów był w pełni poczytalny. Jego obecny stan pozwala mu również brać udział w czynnościach procesowych i prowadzić obronę w sposób samodzielny oraz rozsądny.

Prokuratura może zatem przejść do kolejnego etapu.

Śledztwo zbliża się do końca

W komunikacie z 1 września 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Słupsku poinformowała, że prowadzi czynności kończące śledztwo.

Alan G. nadal przebywa w areszcie. 24 sierpnia 2026 r. Sąd Okręgowy w Słupsku przedłużył jego tymczasowe aresztowanie do 27 października 2026 r.

Sprawa jest więc bliższa decyzji o dalszym toku postępowania niż kilka miesięcy wcześniej. Nie oznacza to jednak, że zapadł już wyrok lub że sąd rozstrzygnął o winie podejrzanego. To nadal etap przygotowawczy.

Najważniejsze pytanie nie dotyczy już tylko okoliczności śmierci Mateusza

Na początku śledztwa najpilniejsze było odnalezienie Mateusza i ustalenie, co się z nim stało. Później śledczy badali przebieg zdarzenia, ukrycie zwłok, wykorzystanie telefonu zmarłego, żądanie okupu oraz fałszywe zawiadomienie o przestępstwie.

Teraz coraz większego znaczenia nabiera pytanie, czy zgromadzone dowody pozwalają odtworzyć przebieg wydarzeń i skierować sprawę do sądu.

Prokuratura dysponuje wyjaśnieniami podejrzanego, wynikami sekcji zwłok i badań DNA, informacjami dotyczącymi telefonu oraz wiadomości, a także opinią biegłych psychiatrów. Pozostaje końcowa ocena całego materiału.

Dlatego najnowszy komunikat prokuratury mówi o czymś więcej niż tylko o wyniku badania psychiatrycznego: śledztwo weszło w końcowy etap.

Po zakończeniu zaplanowanych czynności prokuratura zdecyduje o dalszym toku sprawy. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Alanowi G. grozi nawet dożywotnie pozbawienie wolności. O jego odpowiedzialności karnej może jednak ostatecznie rozstrzygnąć wyłącznie sąd.

Katarzyna Lewandowska

Katarzyna Lewandowska jest redaktorką serwisu Polska Na Co Dzień News. Opracowuje materiały dotyczące bieżących wydarzeń, spraw społecznych, bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości. W publikacjach opiera się na oficjalnych komunikatach instytucji, dokumentach publicznych oraz informacjach z wiarygodnych mediów, wyraźnie oddzielając fakty potwierdzone od relacji, opinii i niezweryfikowanych doniesień. Zgłoszenia dotyczące błędów i aktualizacji można przesyłać przez stronę Kontakt.