Matka Szymona z Będzina opuściła więzienie. Sprawa „chłopczyka z Cieszyna” nadal wstrząsa Polską
Przez ponad dwa lata nikt nie znał jego imienia. Mały chłopiec znaleziony w stawie w Cieszynie został pochowany jako bezimienne dziecko. Dopiero badania DNA wykazały, że był to niespełna dwuletni Szymon z Będzina. Jego rodzice przez lata ukrywali prawdę. Ostatecznie zostali prawomocnie skazani, ale matka chłopca odbyła już całą karę i 20 czerwca 2025 roku wyszła na wolność.

Bezimienne dziecko znalezione w Cieszynie
19 marca 2010 roku w stawie hodowlanym na obrzeżach Cieszyna znaleziono ciało małego chłopca. Nie było przy nim dokumentów ani przedmiotów pozwalających ustalić jego tożsamość. Policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania, sprawdzając zgłoszenia dotyczące zaginionych dzieci w Polsce i innych krajach Europy.
Mimo publikowania wizerunku chłopca i licznych apeli nikt z rodziny nie zgłosił jego zaginięcia. Dziecko nazwano początkowo „Jasiem”. Zostało pochowane w Cieszynie, a w uroczystościach uczestniczyli poruszeni mieszkańcy miasta.
Przeprowadzone badania wykazały, że śmierć chłopca nie była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Śledczy od początku podejrzewali, że dziecko padło ofiarą przemocy i nie otrzymało potrzebnej pomocy medycznej. Lokalny portal OX.pl przypomina, że przez dwa lata nie udało się ustalić ani jego nazwiska, ani osób odpowiedzialnych za jego śmierć.
Sąsiadka zwróciła uwagę na nieobecność Szymona
Przełom nastąpił w czerwcu 2012 roku. Jedna z mieszkanek kamienicy w Będzinie zauważyła, że od dłuższego czasu nie widuje małego Szymona. Informacja dotarła do służb, które ponownie zainteresowały się rodziną.
Rodzice przekonywali wcześniej, że chłopiec przebywa u krewnych. Ich wyjaśnienia wzbudziły jednak podejrzenia. Funkcjonariusze pobrali materiał genetyczny od członków rodziny i porównali go z DNA dziecka znalezionego w Cieszynie. Wynik potwierdził, że bezimiennym chłopcem był Szymon z Będzina. Tożsamość dziecka oficjalnie potwierdzono ponad dwa lata po odnalezieniu jego ciała. Informację o wynikach badań DNA podały media na podstawie depeszy PAP.
23 czerwca 2012 roku zatrzymano matkę chłopca Beatę Ch. oraz jej partnera Jarosława R.
Rodzice nie wezwali pomocy
Z ustaleń śledczych wynikało, że w lutym 2010 roku Szymon doznał poważnego urazu brzucha. Za jego spowodowanie odpowiadał Jarosław R. Stan dziecka pogarszał się, jednak rodzice nie zwrócili się o pomoc medyczną. Sąd uznał później, że oboje mieli świadomość zagrożenia życia chłopca i, nie podejmując próby jego ratowania, godzili się na jego śmierć.
Po zgonie Szymona rodzice przewieźli jego ciało z Będzina do Cieszyna i porzucili je w stawie. Towarzyszyły im dwie małe córki. Następnie przez ponad dwa lata ukrywali przed otoczeniem fakt, że chłopca nie ma.
Podczas postępowania Beata Ch. i Jarosław R. wzajemnie obarczali się odpowiedzialnością za wydarzenia, które doprowadziły do tragedii.
Proces trwał kilka lat
Pierwszy wyrok zapadł w maju 2015 roku. Jarosław R. otrzymał wówczas karę 10 lat pozbawienia wolności, a Beata Ch. – pięciu lat. Sąd pierwszej instancji nie uznał wtedy, że można im przypisać zabójstwo. Orzeczenie zostało jednak zaskarżone, a sprawa wróciła do ponownego rozpoznania. Przebieg pierwszego procesu opisało Radio Katowice.
W kolejnym procesie rodziców uznano za winnych zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Oznaczało to, że chociaż sąd nie ustalił, aby zaplanowali śmierć dziecka, to świadomie nie udzielili mu pomocy, godząc się z możliwością jego śmierci.
24 maja 2018 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach wydał prawomocny wyrok:
- Jarosław R. został skazany na 15 lat więzienia,
- Beata Ch. została skazana na 13 lat więzienia.
Sąd podwyższył wówczas wcześniejsze kary odpowiednio o trzy lata. Prokuratura domagała się dla oskarżonych dożywotniego pozbawienia wolności. Prawomocny wyrok opisały TVN24 oraz RMF24.
Beata Ch. odbyła całą karę
Beata Ch. nie ubiegała się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Odbyła pełną karę, a 20 czerwca 2025 roku opuściła Zakład Karny w Grudziądzu.
Według doniesień medialnych jeszcze podczas pobytu w więzieniu formalnie zmieniła imię i nazwisko. Po wyjściu nie wróciła do dawnego mieszkania w Będzinie ani do rodzinnego domu. Nie ma oficjalnych informacji o jej obecnym miejscu pobytu. Onet, powołując się na ustalenia „Gazety Wyborczej”, informował, że dwie córki pary trafiły najpierw do placówki opiekuńczej, a następnie do rodziny zastępczej.
Jarosław R. nadal odbywa zasądzoną karę. Według informacji opublikowanych przed wyjściem Beaty Ch. jego kara ma zakończyć się w grudniu 2027 roku. Informował o tym „Newsweek”.
Dlaczego po takiej zbrodni skazana osoba wychodzi na wolność?
Powrót Beaty Ch. na wolność ponownie wywołał oburzenie i pytania o sprawiedliwość wyroku. Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jednak jednoznaczna: sąd wymierzył jej karę 13 lat pozbawienia wolności, a kobieta odbyła ją w całości. Po zakończeniu prawomocnie orzeczonej kary państwo nie może przetrzymywać skazanego w więzieniu tylko ze względu na społeczne oburzenie lub charakter popełnionego czynu.
To nie oznacza, że wyrok został anulowany ani że zbrodnia została zapomniana. Beata Ch. pozostaje osobą prawomocnie skazaną za zabójstwo własnego dziecka. Jej uwolnienie jest konsekwencją zakończenia kary orzeczonej przez sąd, a nie ponownej oceny jej niewinności.
Sprawa Szymona pozostaje jedną z najbardziej wstrząsających historii kryminalnych w Polsce. Przypomina również, jak ważna może być reakcja sąsiadów, pracowników opieki społecznej i innych osób, które zauważą długotrwałą nieobecność dziecka lub sygnały świadczące o jego krzywdzeniu.
Ważna korekta: ciało Szymona porzucono w stawie w Cieszynie, a nie w Będzinie. Rodzina mieszkała w Będzinie, około 100 kilometrów od miejsca odnalezienia chłopca.
