Przez kilka dni rodzina próbowała skontaktować się z Lilianą L. i Jerzym N. Bezskutecznie. Kiedy 15 września wieczorem policja pojawiła się pod mieszkaniem przy ul. Wyspiańskiego w Koszalinie, nikt nie chciał otworzyć drzwi. W środku był jednak 53-letni Ryszard L., brat kobiety. W lokalu znaleziono ciała 69-letniej Liliany i jej 63-letniego partnera. Mężczyzna był ranny i trafił do szpitala. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Najpierw była cisza
Tragedia wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy bliscy zaczęli się poważnie niepokoić. Od sobotniego popołudnia, 12 września, nikt nie miał kontaktu z Lilianą L. i Jerzym N. Rodzina próbowała się do nich dodzwonić, ale bez rezultatu. Z czasem brak odpowiedzi przestał wyglądać jak zwykła niedostępność i stał się powodem wezwania służb.
We wtorek 15 września około godziny 22 policjanci przyjechali pod mieszkanie przy ul. Wyspiańskiego w Koszalinie. Funkcjonariusze pukali i wzywali znajdujące się wewnątrz osoby do otwarcia drzwi. Nikt nie reagował, dlatego na miejsce wezwano straż pożarną, która miała pomóc w siłowym wejściu do lokalu. Wtedy sytuacja nagle się zmieniła.
Drzwi otworzył 53-letni mężczyzna. Był to Ryszard L., brat Liliany L. Mężczyzna znajdował się w mieszkaniu i, jak przekazała policja, wskazał funkcjonariuszom miejsce, w którym znajdowały się dwa ciała.
Za drzwiami znaleziono Lilianę i Jerzego
W mieszkaniu policjanci znaleźli zwłoki 69-letniej Liliany L. oraz jej 63-letniego partnera Jerzego N. Oboje mieli liczne rany cięte i kłute zadane ostrym narzędziem. Na miejscu rozpoczęły się czynności procesowe pod nadzorem prokuratora, a Ryszard L. został zatrzymany.
Sam 53-latek również był ranny. Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Koszalinie wynika, że miał poważny uraz ręki, który wymagał interwencji chirurgicznej. Prokurator Ewa Dziadczyk mówiła, że obrażenia mogły powstać w trakcie zdarzenia, a mężczyzna z tego powodu nie został początkowo przesłuchany.
To jeden z najważniejszych elementów obecnego etapu śledztwa. Śledczy muszą ustalić nie tylko, w jaki sposób zginęły obie ofiary, ale również co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu i w jakich okolicznościach Ryszard L. sam odniósł obrażenia.
Na tym etapie nie ma publicznie potwierdzonego pełnego przebiegu wydarzeń.
Ciała mogły znajdować się w mieszkaniu przez kilka dni
Jedną z największych niewiadomych pozostaje dokładny czas śmierci Liliany L. i Jerzego N. Wiadomo, że od sobotniego popołudnia rodzina nie miała z nimi kontaktu, a ciała zostały znalezione dopiero późnym wieczorem we wtorek. To oznacza, że śledczy biorą pod uwagę możliwość, iż do zabójstwa doszło kilka dni przed ujawnieniem tragedii.
Nie oznacza to jednak, że prokuratura ustaliła już konkretną datę zbrodni. Wręcz przeciwnie. Śledczy podkreślają, że odpowiedzi ma przynieść sekcja zwłok, która pozwoli określić między innymi przybliżony czas zgonu oraz charakter i zakres obrażeń. Dopiero po zestawieniu tych wyników z pozostałym materiałem dowodowym będzie można dokładniej odtworzyć chronologię wydarzeń.
To właśnie chronologia może okazać się kluczowa. Jeśli okaże się, że do zabójstwa doszło wcześniej, śledczy będą musieli odpowiedzieć na pytanie, co działo się w mieszkaniu przez kolejne godziny lub dni i dlaczego nikt wcześniej nie zorientował się, że doszło do tragedii.

Prokuratura mówi o podwójnym zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem
Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo w kierunku podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Wobec 53-letniego Ryszarda L. wydano postanowienie o przedstawieniu dwóch zarzutów zabójstwa. Czynności z jego udziałem zaplanowano na 17 września, ale prokuratura zastrzegła, że ich przeprowadzenie będzie zależało od jego stanu zdrowia.
To istotne z punktu widzenia statusu procesowego mężczyzny. Na obecnym etapie należy mówić o podejrzanym, a nie o osobie prawomocnie uznanej za sprawcę. Sam fakt, że prokuratura zamierza przedstawić mu zarzuty, nie jest jeszcze rozstrzygnięciem jego winy.
Śledczy mają teraz przed sobą kilka podstawowych zadań: ustalenie dokładnego czasu śmierci, rekonstrukcję przebiegu zdarzenia, zabezpieczenie i analizę śladów znajdujących się w mieszkaniu oraz wyjaśnienie obrażeń, których doznał Ryszard L.
Czy w rodzinie wcześniej dochodziło do konfliktów?
W rozmowach z dziennikarzami mieszkańcy kamienicy wspominali o napięciach między osobami mieszkającymi w lokalu. Jedna z sąsiadek powiedziała Faktowi, że w rodzinie miał istnieć konflikt, a Ryszard L. od kilku lat nie pracował i większość czasu spędzał w mieszkaniu. To jednak relacja sąsiadki, a nie ustalenie prokuratury.
Właśnie dlatego kwestia konfliktu rodzinnego wymaga ostrożności. Może okazać się istotnym elementem śledztwa, ale na razie nie wiadomo, czego dokładnie dotyczył, jak długo trwał ani czy miał jakikolwiek związek z tragedią.
Motyw zabójstwa pozostaje nieznany.
I to może być jedna z najważniejszych odpowiedzi, których śledczy będą szukać podczas kolejnych czynności.
Córka Jerzego N. pyta: „Dlaczego?”
Wiadomość o śmierci Jerzego N. i Liliany L. wywołała rozpacz wśród ich bliskich. W internecie pojawił się wpis córki Jerzego N., która próbowała pożegnać ojca i jego partnerkę.
„Dlaczego? Jakim trzeba być okrutnym, by z zimną krwią zabić? Tato, Lila” — napisała kobieta. W dalszej części wpisu pytała, co trzeba mieć w głowie, by zabić dwie osoby.
Jej słowa pokazują przede wszystkim skalę rodzinnej tragedii. Nie są jednak odpowiedzią na pytanie o motyw. Tę odpowiedź muszą przynieść ustalenia śledczych.
Najważniejsza zagadka: co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami?
W tej sprawie szczególnie mocno uderza prosty fakt: przez kilka dni nikt nie miał kontaktu z dwojgiem mieszkańców, a kiedy służby w końcu dotarły pod drzwi, w środku znajdował się jeszcze ich bliski.
Ryszard L. sam otworzył drzwi i wskazał policjantom miejsce, gdzie znajdowały się ciała. Jednocześnie był ranny i wymagał pomocy medycznej. Nie znamy jeszcze jego wyjaśnień, ponieważ na wcześniejszym etapie stan zdrowia nie pozwalał na przesłuchanie.
Dlatego na tym etapie wiele elementów układanki nadal pozostaje pustych.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy zginęli Liliana L. i Jerzy N. Nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną konfliktu, o którym mówią sąsiedzi. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach Ryszard L. doznał poważnego urazu ręki. Nie wiadomo również, jaki był motyw i jaki dokładnie przebieg miały wydarzenia w mieszkaniu.
Śledczy dopiero zaczynają odtwarzać ostatnie dni
W takich sprawach pierwsze ustalenia mogą szybko się zmieniać. Wyniki sekcji zwłok mogą przesunąć ustalony przez śledczych przedział czasowy śmierci. Analiza miejsca zdarzenia może dostarczyć informacji o kolejności wydarzeń, a przesłuchanie podejrzanego może wprowadzić do sprawy zupełnie nowe elementy.
Dlatego szczególnego znaczenia nabiera fakt, że prokuratura nie przesądza jeszcze dokładnego czasu zabójstwa. Na razie wiadomo jedynie, kiedy urwał się kontakt z ofiarami i kiedy służby znalazły ich ciała. Reszta musi zostać odtworzona na podstawie dowodów.
W przypadku podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem nie wystarczy ustalić, kto znajdował się w mieszkaniu. Śledczy muszą możliwie dokładnie odpowiedzieć na pytania: kiedy doszło do zbrodni, co było jej bezpośrednią przyczyną, jaki był przebieg zdarzenia i dlaczego?
Koszalin czeka na odpowiedzi
Sprawa z ul. Wyspiańskiego jest dopiero na początku drogi procesowej. Prokuratura ma już podejrzanego i decyzję o przedstawieniu mu dwóch zarzutów zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Jednocześnie najważniejsze elementy śledztwa — dokładny czas śmierci, motyw i pełny przebieg zdarzenia — nadal wymagają ustalenia.
Najbliższe czynności z udziałem Ryszarda L. mogą być ważnym momentem dla śledztwa, ale ich przebieg będzie zależał od stanu zdrowia mężczyzny. Równie istotne będą wyniki sekcji zwłok i analiza zabezpieczonych śladów.
Dziś można powiedzieć jedno: za drzwiami mieszkania przy ul. Wyspiańskiego rozegrała się tragedia, w której zginęły dwie osoby. Podejrzany o ich zabójstwo był na miejscu, sam był ranny i został zatrzymany. Ale pełna historia tego, co wydarzyło się w mieszkaniu, nie została jeszcze publicznie odtworzona.